Kto wie, czy czytań nie powinniśmy słuchać w innej, chronologicznej kolejności: zacząć od Ewangelii, potem pierwsze czytanie, a na końcu drugie. Zobaczylibyśmy wtedy jasno klucz dzisiejszej Liturgii Słowa. Przede wszystkim cel, czyli odpowiedź na pytanie, do czego to wszystko zmierza. To wspaniała wizja św. Jana o nowej Jerozolimie, nowym świecie, nowym porządku. Wszystko, co znamy, co jest, stanie się nowe. A właściwie nie wszystko: nie będzie krzyku, łez, żałoby.

Dużo, dużo wcześniej, w Wieczerniku, Jezus daje uczniom przykazanie nowe. Przykazanie miłości. To nie przypadek. To początek planu realizacji tego Nowego Świata, który musi rozpocząć się w człowieku.

Dzieje Apostolskie mówią i faktycznie, i alegorycznie o tym, co jest pomiędzy Przykazaniem i Światem Nowym. O głoszeniu Chrystusa, o realizacji miłości, o Kościele, który w ten sposób zaczyna wzrastać i działa w ten sam sposób i dziś. Aż wszystko stanie się nowe.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Ci, którzy szukają odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, że Kościół powstał, przetrwał i – zewnętrznie – jest nawet prężną instytucją gromadzącą miliardy członków, z pewnością wymienią wiele przesłanek. Wiele z nich znajdziemy w Liturgii Słowa. Bo czyż decyzja św. Pawła o zwróceniu się ku poganom (PIERWSZE CZYTANIE) nie była „strategiczna” dla otwarcia się Kościoła na świat, kluczowa dla jego przyszłej pozycji?

Tymczasem Liturgia Słowa mówi coś zgoła innego. To nie z powodu celnych strategicznie decyzji Pawła Kościół dotarł aż po krańce ziemi. Kościół trwa, bo głosi Słowo. Przecież Paweł wraz z towarzyszami uwielbiali Słowo Pańskie. Bo w rzeczywistości Kościół jest bardziej owczarnią niż instytucją (EWANGELIA). Zasila się Słowem. Tym jedynym, pasterskim Słowem.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Właściwie wszystko, co opisują czytania, dzieje się w niedzielę, w Dzień Pański, dzień, kiedy i my dziś świętujemy Zmartwychwstanie. Każde słowo w czytaniach pokazuje miłosierdzie Boga. Ale uderza coś jeszcze: i Tomasz, i Didymos znaczy: bliźniak. Czyj? Nie wiemy. Ale przez osiem dni był naszym bliźniakiem w wierze.

Przecież jako jedyny doświadczył realiów wiary rodzącego się Kościoła aż po nasze czasy: nie będą widzieli Pana. I w takich realiach został postawiony na osiem dni – jako jedyny z apostołów – Tomasz. Jak każdy z nas, Tomasz nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus i wie, że tamci widzieli Pana, a on nie. Jak wielu z nas – wątpi: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ… nie uwierzę.

Po ośmiu dniach Tomasz przestaje być naszym bliźniakiem. Wraca do grona apostołów. Ujrzał Zmartwychwstałego. Szczęściarz? Nie do końca. Przecież Szczęśliwi, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Kościół to wspólnota ludzi oczekujących ósmego dnia: ujrzenia Pana.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Ten szczegół jest charakterystyczny: o ile u Mateusza, Marka i Łukasza Piotr słyszy od Jezusa Pójdź za Mną na początku Jego działalności, nad Jeziorem Genezaret, u Jana – nie. Jan przesuwa ten moment na samo zakończenie swej Ewangelii, gdzie Zmartwychwstały ukazuje się swym uczniom w ich rodzinnych stronach, tam, skąd ich powołał.

To tam mówi do Piotra: Pójdź za mną. Nie przed, ale po trzyletnim towarzyszeniu, pełnym niesłuchania i niezrozumienia, czym jest misja Mesjasza, po niezwykłej formacji zakończonej trzykrotnym zaparciem się Piotra, w końcu, po zmartwychwstaniu. W tym samym miejscu, nad Jeziorem Galilejskim (EWANGELIA).

Bardziej słuchać Boga niż ludzi – oświadcza arcykapłanom Piotr (PIERWSZE CZYTANIE). Teraz i on głosi krzyż Chrystusa, widząc, jak słuchacze zakazują mu tego – tak jak on kiedyś tego zakazywał samemu Jezusowi.

Jezioro Genezaret. To tam się wszystko zaczęło. I tam, po doświadczeniu swej zdrady, cierpienia Jezusa i zmartwychwstania, Piotr był już zupełnie innym człowiekiem.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Przez większą część Ewangelii św. Łukasz pokazuje Jezusa w drodze do Jerozolimy, świadomego wszystkiego, co na Niego przyjdzie, co więcej – pragnącego wypełnienia swej misji. Z drugiej strony, opisując mękę i śmierć Jezusa, pokazuje winnych Jego śmierci. Nie są nimi wyłącznie bezpośredni zdrajcy, sprawcy wyroku: Judasz, Piłat, Kajfasz, rzymscy żołnierze, Judasz-zdrajca czy tłum domagający się śmierci obwinionego – ale wszyscy ludzie wszystkich czasów.

Tylko pozornie wygląda to na próbę obwinienia o śmierć Jezusa kogoś, kto nawet Go nie znał. Przeciwnie, w rzeczywistości kryje się w tym chęć ukazania miłosierdzia Jezusa. Łukasz pokazuje przede wszystkim wagę zbawczego czynu: za grzech każdego z nas, żyjącego nawet dwa tysiące lat po tamtym wydarzeniu, niewinny Jezus poniósł karę śmierci – w zastępstwie nas.

Miłosierny Jezus podąża do Jerozolimy, by zamiast ciebie przyjąć konsekwencje twojego grzechu.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski