Historia piękna i prosta. W Kanie Galilejskiej, na weselu, pojawia się Jezus i Maryja. Gdy brakuje wina, czyni pierwszy znak: przemienia wodę w wino.

Dziwne w tej historii, że Jan w opowiadaniu o weselu pomija jego oczywistych bohaterów: pannę i pana młodego. Tyle że... panem młodym jest Jezus (jak inaczej brzmią z tą świadomością słowa starosty weselnego...) A gdzie panna młoda? Czyje zaślubiny odbyły się w Kanie Galilejskiej?

Całego Kościoła i każdego wierzącego. To sens znaku objawionego w Kanie (EWANGELIA). Jan w zaskakujący sposób opisuje tajemnicę tak często obecną w Starym Testamencie: Bóg poślubia swój lud (PIERWSZE CZYTANIE).

Kana Galilejska z miejscowości, gdzie odbyło się najsłynniejsze wesele w historii, staje się miejscem w historii Twojego zbawienia. Jezus poślubia swój Kościół, poślubia Ciebie. Każdy z nas wszystkich jest jedyny, wybrany, ukochany. I Maryja, niezwykły świadek na ślubie, wciąż powtarza: Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

O chrzcie Jezusa mówi cała Liturgia Słowa, choć – paradoksalnie – najbardziej oszczędny w słowach jest sam Łukasz, jak gdyby prorokom i apostołom chciał pozostawić opis pełnego bogactwa znaczeń tego wydarzenia. Jezus także przyjął chrzest – pisze zdawkowo o nie do końca zrozumiałym przecież fakcie, że Bóg, bezgrzeszny, przyjmuje chrzest razem z grzesznikami (EWANGELIA).

Wiele niezwykłości ukrywa się chwili, gdy Jezus przychodzi nad Jordan, tam, gdzie Jan zanurza w Jordanie, gdzie ludzie oczekują pomocy: Oto Pan Bóg przychodzi z mocą – relacjonuje Izajasz (PIERWSZE CZYTANIE). Ukazała się łaska – dopowiada św. Paweł (DRUGIE CZYTANIE).

Jezus nie wchodzi jednak do rzeki po to, aby wyznać grzechy, lecz po to, aby dać to, czego oni, przybyli nad Jordan, oczekują – godność dzieci Bożych.

Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie – słyszy te słowa nie tylko On.

Od momentu chrztu mamy całkiem nowe życie, obdarzeni przywilejem bycia dziećmi Bożymi.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Bardzo często nie widzimy powodów do radości. Nie dlatego, że ich nie ma, lecz dlatego, że z powodu rutyny zatracamy zdolność ich dostrzegania. Nie widząc ich w szarości codziennego życia, próbujemy radość zastąpić emocjonalnym hałasem.

Liturgia Słowa pomaga nam raz jeszcze, ze świeżością, zobaczyć coś, co przestaliśmy już widzieć. I Sofoniasz, i Izajasz, i św. Paweł pokazują konkretne powody, dlaczego warto się cieszyć. Najważniejszy jest ten: Pan jest pośród Ciebie. Niewiele trzeba, by sobie to uświadomić, a w efekcie radość przychodzi sama.

Ale tym, co w pierwszej kolejności łączy wszystkie dzisiejsze czytania, jest – jeszcze przed radością – konkret. Czytania i psalm konkretnie ukazują powody do radowania się, a Jan Chrzciciel w Ewangelii mówi, co konkretnie zrobić, by się nawrócić. Wiara to nie kwestia tego, jakim się kto urodził. Ona przejawia się poprzez decyzje i wybory.

Konkret – to jest klucz do przeżywanej dziś niedzieli Gaudete, Raduj się.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Wszystko dziś toczy się wokół pięciu słów: obietnica, znak, słuchanie, gotowość i spełnienie.

Bóg każdemu z nas daje obietnicę, jak dał ją Izraelowi – o odrodzeniu – (PIERWSZE CZYTANIE) czy Maryi (EWANGELIA). Ale to nie wszystko: daje również znak (oto krewna Twoja, Elżbieta…). Znak jest po to, by człowiek miał pewność prawdziwości obietnicy. Bo przecież droga do jej spełnienia bywa długa. Błogosławiona jesteś – mówi Elżbieta do Maryi – któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

Dostrzeże znak – i w nim obietnicę – ten, kto słucha. Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało. List do Hebrajczyków cytuje w tym miejscu psalm, który zawiera jednak nieco inne słowa: …aleś otworzył mi ucho. Obie wersje jednoczą się w osobie Maryi. Kobieta słuchająca, gotowa do pełnienia słów Pana. Kto wie, czy w drogę do Elżbiety nie porwała jej w takim samym stopniu chęć przekonania się o znaku, jak chęć pomocy swej krewnej. Oto idę.

A samo spełnienie? Jest coś przepięknego w proroctwie Micheasza, który tak jasno i jednoznacznie określa, skąd i kim będzie Mesjasz. W zwoju księgi napisano o Mnie – dopowiada psalmista przywoływany w drugim czytaniu.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Bo zawsze jest wyjście. Liturgia Słowa mówi o nim aż w trzech sytuacjach.

Autor księgi Barucha mówi o wyjściu dla tych, którzy są pogrążeni w smutku. Jerozolima − zhańbiona niewiasta, porzucona przez męża, która straciła swe dzieci − doświadczy odmiany losu.

Paweł mówi o wyjściu dla tych, którzy ustają w połowie drogi. Z pokusą acedii, czyli przekonania: nie dotrę do celu, jaki założyłem, jaki stawia przede mną Bóg, bo nie mam już sił, a droga jeszcze daleka − mierzą się ludzie wszystkich czasów. Ten, który zapoczątkował… dobre dzieło, dokończy go − przekonuje Paweł.

Ewangelia mówi o wyjściu dla tych, którzy chodzą drogami grzechu. Jan Chrzciciel głosi na pustyni chrzest na odpuszczenie grzechów.

Niezależnie od tego, czy przygniata nas cierpienie zhańbienia, czy brak sił w realizacji celów, czy też po prostu nasz grzech − zawsze jest wyjście. Jeśli brak ci sił, pokaże je Słowo.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski