W centrach handlowych i w reklamach "Mikołaj" i choinka są coraz częstszymi gospodarzami. "Święta" oderwane zdają się być już od wszystkiego, co jest ich sensem. Ale na szczęście mamy Adwent.

Skąd wziął się Adwent

Jeżeli pytamy, po co nam Adwent, trzeba postawić pytanie, po co był wcześniej, prawie przez dwa wieki. Najpierw Adwent odwołuje się do wydarzenia. To wydarzenie było konkretne dla chrześcijan dwa tysiące lat temu. Konkretne, bo mieli Jezusa niemal na wyciągnięcie ręki. Mieli świadków, którzy Go widzieli, dotykali, słyszeli. Adwent zrodził się ze świadomości, że Jezus przyjdzie za chwilę znowu. Że już jest, niemal w progu tego świata. Kiedy św. Paweł mówi o oczekiwaniu na Chrystusa, to zdaje się jakby mówił: "gotujcie się do skoku". Bądźcie gotowi.

Zapowiedź wydarzenia

Adwent jest zapowiedzią wydarzenia, które miało miejsce. Ale jednocześnie to Wydarzenie jest tu i teraz, i mamy się na to wydarzenie przygotować.

Przygotowanie

Przygotowanie zaczyna się pobudką. Czytamy o tym w Rz 13,11: nastała dla was godzina powstania ze snu. Mamy się obudzić. O czym śnimy? Zwykle śnimy o sobie. Sny koncentrują się wokół nas, dają odpoczynek, wytchnienie, czasem lęk, ale też pozwalają zapomnieć o świecie realnym, o prawdzie. To adwentowe "otwórz oczy!" to powrót do mojego "ja" dzisiaj. Nawet więcej - do mojego "ja" dzisiaj w relacji do Tego, kogo się spodziewam.

Ale obudzić się, to nie wszystko. Sama ocena po przetarciu oczu to tylko początek dnia. Trzeba przełamać się, wstać i rozpocząć przygotowania. Dla tych, którzy mają świadomość "życia non-stop z Jezusem" bywa to niezwykle trudne.

Poganiacz duszy

Adwent jest okresem, którego potrzeba nam, zwłaszcza sferze naszego ducha. Potrzebujemy kibicowania i zagrzewania do walki. Sportowiec, który nie trenuje, złota nie zdobędzie. Nasza dusza, zasypiająca w poczuciu bezpiecznego pokoju, może narażać się na zaniedbanie. Adwent jest swoistym "poganiaczem duszy" - stawia zadanie. To, jak je wypełnię, jak do niego podejdę - zależy tylko ode mnie. Nawet jeżeli to już Adwent kolejny w moim życiu. Dziesiąty, pięćdziesiąty i piąty - zawsze może być ostatnim.

Wędrówka

Trzeba spakować mandżur i ruszyć w drogę. Droga do Boga jest zawsze drogą pod górę. Jeżeli chcesz pełnić wolę Pana - szykuj duszę swą na doświadczenia (Syr 2,1). Słowo "Adwent" niektórzy łączą z "advenio" (łac. przyjść). Kolejny raz sugeruje nam to pewien dynamizm. Idę skądś i dokądś. Idę z dzisiaj do jutro. Dzisiaj jest zaspane. Jutro jest Narodzenie Pana. Gdzie? U mnie.

Przewodnicy

Ta wędrówka ma swoich przewodników. Mamy Izajasza, Maryję, św. Józefa. Oni są też obrazami, które w tym czasie mamy kontemplować. Jak iść, aby dojść, aby się nie zgubić?

Izajasz dostrzegał nadzieję w zupełnych ciemnościach historii Narodu. Pośród grzechu Izraela, pośród zwątpienia i wojny.

Maryja swoją zgodą otworzyła drzwi, którymi Bóg przyszedł na świat. Miała być może różne wątpliwości, ale jednego była pewna - słowa były powiedziane jej od Pana.

Wreszcie św. Józef. Mężczyzna, który część siebie musiał wziąć w nawias i w karby, aby chronić tajemnicę. I musiał do tego przyjąć rolę drugoplanową. On, wojownik, mąż, ojciec, przyjął pokorną służbę w sprawie, która nie została mu wyjaśniona.

Po co nam zatem Adwent? Żebyśmy się obudzili. Przestali liczyć pieniądze na prezenty i kolację wigilijną. Przestali obiecywać sobie, że w tym roku nie pokłócimy się z tą czy inną ciocią. Adwent jest nam potrzebny, byśmy umieli powiedzieć Bogu tak, w takiej sytuacji w jakiej jesteśmy. I nie bali się spotkać z Nim… jutro.

ks. Szymon Maciej Nowicki (deon.pl)