Słowo, wspólnota i tożsamość – w takich trzech słowach zamyka się nasza historia w dzisiejszej liturgii. Jesteśmy obecni w chwili, kiedy w narodzie wybranym rodzi się prawdziwy kult Słowa (PIERWSZE CZYTANIE). Prorok poucza słuchających, że Słowo przynosi im radość zamiast smutku. Słowo przynosi nadzieję. Przetrwa tylko Słowo. Jezus spełnia tę obietnicę. Wypełnia Słowo, przynosi dobrą nowinę ubogim, wolność więźniom a niewidomym przejrzenie (EWANGELIA).
Ewangelia i pierwsze czytanie wskazują na wagę wspólnego słuchania Słowa. Tworzy się wspólnota wokół Słowa, które – jak mówi PSALM – jest doskonałe, pokrzepia duszę, nierozważnego uczy mądrości.
W tej wspólnocie każdy z nas jest tak samo ważny i potrzebny: wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało, wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem. Każdy jest inny, ale wszyscy mamy to samo zadanie: głosić Słowo (DRUGIE CZYTANIE).
Słowo określa naszą tożsamość. Słuchając razem Słowa, tworzymy wspólnotę. Do tej wspólnoty przychodzi Jezus – żywe Słowo Boże i wypełnia wszystkie dane nam obietnice.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
Historia piękna i prosta. W Kanie Galilejskiej, na weselu, pojawia się Jezus i Maryja. Gdy brakuje wina, czyni pierwszy znak: przemienia wodę w wino.
Dziwne w tej historii, że Jan w opowiadaniu o weselu pomija jego oczywistych bohaterów: pannę i pana młodego. Tyle że... panem młodym jest Jezus (jak inaczej brzmią z tą świadomością słowa starosty weselnego...) A gdzie panna młoda? Czyje zaślubiny odbyły się w Kanie Galilejskiej?
Całego Kościoła i każdego wierzącego. To sens znaku objawionego w Kanie (EWANGELIA). Jan w zaskakujący sposób opisuje tajemnicę tak często obecną w Starym Testamencie: Bóg poślubia swój lud (PIERWSZE CZYTANIE).
Kana Galilejska z miejscowości, gdzie odbyło się najsłynniejsze wesele w historii, staje się miejscem w historii Twojego zbawienia. Jezus poślubia swój Kościół, poślubia Ciebie. Każdy z nas wszystkich jest jedyny, wybrany, ukochany. I Maryja, niezwykły świadek na ślubie, wciąż powtarza: Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
Bardzo często nie widzimy powodów do radości. Nie dlatego, że ich nie ma, lecz dlatego, że z powodu rutyny zatracamy zdolność ich dostrzegania. Nie widząc ich w szarości codziennego życia, próbujemy radość zastąpić emocjonalnym hałasem.
Liturgia Słowa pomaga nam raz jeszcze, ze świeżością, zobaczyć coś, co przestaliśmy już widzieć. I Sofoniasz, i Izajasz, i św. Paweł pokazują konkretne powody, dlaczego warto się cieszyć. Najważniejszy jest ten: Pan jest pośród Ciebie. Niewiele trzeba, by sobie to uświadomić, a w efekcie radość przychodzi sama.
Ale tym, co w pierwszej kolejności łączy wszystkie dzisiejsze czytania, jest – jeszcze przed radością – konkret. Czytania i psalm konkretnie ukazują powody do radowania się, a Jan Chrzciciel w Ewangelii mówi, co konkretnie zrobić, by się nawrócić. Wiara to nie kwestia tego, jakim się kto urodził. Ona przejawia się poprzez decyzje i wybory.
Konkret – to jest klucz do przeżywanej dziś niedzieli Gaudete, Raduj się.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
Wszystko dziś toczy się wokół pięciu słów: obietnica, znak, słuchanie, gotowość i spełnienie.
Bóg każdemu z nas daje obietnicę, jak dał ją Izraelowi – o odrodzeniu – (PIERWSZE CZYTANIE) czy Maryi (EWANGELIA). Ale to nie wszystko: daje również znak (oto krewna Twoja, Elżbieta…). Znak jest po to, by człowiek miał pewność prawdziwości obietnicy. Bo przecież droga do jej spełnienia bywa długa. Błogosławiona jesteś – mówi Elżbieta do Maryi – któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
Dostrzeże znak – i w nim obietnicę – ten, kto słucha. Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało. List do Hebrajczyków cytuje w tym miejscu psalm, który zawiera jednak nieco inne słowa: …aleś otworzył mi ucho. Obie wersje jednoczą się w osobie Maryi. Kobieta słuchająca, gotowa do pełnienia słów Pana. Kto wie, czy w drogę do Elżbiety nie porwała jej w takim samym stopniu chęć przekonania się o znaku, jak chęć pomocy swej krewnej. Oto idę.
A samo spełnienie? Jest coś przepięknego w proroctwie Micheasza, który tak jasno i jednoznacznie określa, skąd i kim będzie Mesjasz. W zwoju księgi napisano o Mnie – dopowiada psalmista przywoływany w drugim czytaniu.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
Bo zawsze jest wyjście. Liturgia Słowa mówi o nim aż w trzech sytuacjach.
Autor księgi Barucha mówi o wyjściu dla tych, którzy są pogrążeni w smutku. Jerozolima − zhańbiona niewiasta, porzucona przez męża, która straciła swe dzieci − doświadczy odmiany losu.
Paweł mówi o wyjściu dla tych, którzy ustają w połowie drogi. Z pokusą acedii, czyli przekonania: nie dotrę do celu, jaki założyłem, jaki stawia przede mną Bóg, bo nie mam już sił, a droga jeszcze daleka − mierzą się ludzie wszystkich czasów. Ten, który zapoczątkował… dobre dzieło, dokończy go − przekonuje Paweł.
Ewangelia mówi o wyjściu dla tych, którzy chodzą drogami grzechu. Jan Chrzciciel głosi na pustyni chrzest na odpuszczenie grzechów.
Niezależnie od tego, czy przygniata nas cierpienie zhańbienia, czy brak sił w realizacji celów, czy też po prostu nasz grzech − zawsze jest wyjście. Jeśli brak ci sił, pokaże je Słowo.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski