Adoptuj życie to mobilny asystent osób, które podjęły „Duchową Adopcję Dziecka Poczętego”. Aplikacja stworzona przez Fundację Małych Stópek powstała, by w sposób nowoczesny i prosty poszerzać świadomość o rozwoju człowieka przed jego narodzeniem, przypominać o codziennej modlitwie (powiadomienie w telefonie), wzmacniać więź między modlącym się, a dzieckiem poprzez unaocznienie jego rozwoju i spersonalizowane wiadomości. (link do pobrania aplikacji z Google Play, App Store, AppGallery)
Zachęcamy do lektury opracowania eksperckiego "DRAPIEŻNY ZIELONY (NIE)ŁAD" przygotowanego przez dr. Artura Bartoszewicza oraz innych znanych polskich ekspertów z różnych dziedzin, którzy odważyli się ten raport stworzyć. W materiałach szczegółowo przeanalizowano koszty wdrożenia Zielonego Ładu, ukazując przy tym skalę dewastacyjnych skutków, jakie ta ideologia klimatyczna może wywrzeć na polskie społeczeństwo i gospodarkę. Przeprowadzone zostało również badanie społeczne, które ukazuje jak mało Polacy wiedzą o Zielonym (NIE)Ładzie. Opracowania eksperckie i badanie społeczne przygotowano na zlecenie Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.
W Kościele istnieje bardzo wielka różnorodność nabożeństw i modlitw. Każde z nich ustępuje jednak, co do wartości, Mszy Świętej. W Eucharystii bowiem uobecnia się jedyna ofiara Chrystusa – Jezus umiera za nas, spłacając dług naszych grzechów, i przywraca nam nowe życie. Jest to więc źródło, z którego wypływają wszystkie łaski. Ofiarowanie Mszy Świętej w jakiejś intencji to bez wątpienia największy dar duchowy, jakim możemy kogokolwiek obdarzyć.
Za kogo i o co można się modlić w intencji mszalnej?
Na Anioł Pański biją dzwony, Niech będzie Maria pozdrowiona, Niech będzie Chrystus pochwalony… Na Anioł Pański biją dzwony, W niebiosach kędyś głos ich kona…
K. Przerwa-Tetmajer
Trudno znaleźć w Polsce miejsce, gdzie w południe nie dobiegłby nas dźwięk kościelnych dzwonów. Biją i o innych porach – oznajmiając o zbliżającej się godzinie mszy, nieco rzadziej żegnając zmarłych, których ciało wynoszone jest właśnie z kościoła. Ale w południe przyczyna jest inna. Właśnie w południe, gdy jesteśmy już zazwyczaj w wirze naszych codziennych spraw i obowiązków. W połowie dnia, gdy już minęło kilka godzin od poranka, kiedy byliśmy pełni sił i zapału, a wciąż jeszcze daleko do wieczornego odpoczynku. W południe, gdy skrada się do nas znany dobrze ojcom pustyni „demon południa”, kuszący do zniechęcenia, rozgoryczenia, znudzenia, byle jakości, rozpaczy.
Modlitewny oddech
Ta prosta południowa modlitwa, o której przypomną nam dzwony, to dobra okazja, aby w „szale pracy” złapać na chwilę oddech – także ten duchowy. Oddech krótki, ale jakże „bogaty”! Wszak „Anioł Pański” to jednocześnie chwila adoracji Boga niewidocznie obecnego w naszej codzienności; modlitwa Słowem Bożym (cytujemy przecież fragmenty rozmowy Archanioła Gabriela z Maryją i Prologu Ewangelii według świętego Jana); modlitwa wspólnotowa, uświadamiająca nam naszą jedność z całym Kościołem. Chrześcijanie zawsze robili południową przerwę na modlitwę (opisał to Tertulian już w II wieku). W czasach apostolskich nazywano ją modlitwą szóstej godziny, licząc od wschodu słońca. Święty Piotr modlił się w południe, kiedy otrzymał objawienie od Pana.
Poprzez "Anioł Pański" łączymy się ze sobą duchowo, pamiętamy o sobie, dzielimy się tajemnicą zbawienia, jaką nosimy w naszych sercach, dzielimy się samym sercem. Jan Paweł II
Uderzyć w dzwon - tysiącletnia tradycja
Bicie w dzwony ma bardzo długą tradycję. W czasach Wilhelma Zdobywcy - króla Anglii i księcia Normandii - odbyło się kilka soborów w Normandii. Wilhelm zwoływał je i im przewodniczył. Podczas jednego z nich, w Caen, w 1061 roku zadecydowano, aby we wszystkich zakątkach księstwa Normandii co wieczór uderzano w dzwony. Owe dzwony miały wzywać wiernych do modlitwy, po której mieli oni wracać do siebie i zamykać drzwi swoich domów. Dźwięk dzwonów na Anioł Pański ma przypuszczalnie swój początek w średniowiecznym zwyczaju ignitegium – odgłosem dzwonu wzywano co wieczór mieszkańców wsi i miast do gaszenia ognia z obawy przed pożarem, który bywał w owych czasach klęską żywiołową. Tradycja odmawiania tej modlitwy rozpowszechniła się w XVI w. w całym chrześcijaństwie zachodnim. Do 1456 roku odmawiano Anioł Pański dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Zwyczaj odmawiania tej modlitwy w południe został wprowadzony w 1456 roku przez papieża Kaliksta III, który w celu uproszenia u Maryi ratunku dla oblężonego przez Turków Belgradu zalecił krucjatę modlitwy i zarządził, aby dzwonić trzy razy dziennie i przy każdym dzwonieniu recytować trzy razy Ojcze nasz i trzy razy Zdrowaś Maryjo.
Belgrad był ostatnią naddunajską twierdzą broniącą drogi do serca Europy. Zwycięstwo w bitwie uratowało Europę przed armią turecką.
Król Ludwik XI, w 1472 r. zalecił w całym swoim królestwie odmawianie Pozdrowienia Anielskiego w południe, w intencji pokoju. Dlatego południowe Pozdrowienie Anielskie nazywano Zdrowaś Maryjo Pokoju
Istnieje piękny starożytny zwyczaj w Kościele katolickim, że dzień znaczony jest chwilami zatrzymania się na modlitwę: rano, w południe i wieczorem. Powtarza się wtedy słowa pierwszego pozdrowienia, z jakim anioł Gabriel zwrócił się do Maryi oraz Jej odpowiedź. Jan Paweł II
W sztuce
O tym, jak bardzo modlitwa, inicjowana biciem dzwonów, zakorzeniła się w naszej kulturze świadczy jej obecność w sztuce. O modlitwie Anioł Pański przeczytać można w Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza, również w Hymnie na Dzień Zwiastowania N. P. Marii jego autorstwa. W utworach Juliusza Słowackiego, Teofila Lenartowicza, Kornela Ujejskiego i Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Henryk Sienkiewicz wspomina ją w Rodzinie Połanieckich i Potopie, Władysław Reymont w Chłopach, a Pola Gojawiczyńska w Stolicy. W polskim malarstwie znany jest obraz Aleksandra Gierymskiego pod tytułem Anioł Pański z 1890 roku, który obejrzeć można w Muzeum Narodowym w Warszawie
Temat tej modlitwy jest również motywem sławnego obrazu francuskiego mistrza Françoisa Milleta Anioł Pański (L’Angelus)
(źródło: voxdomini.pl, alateia.org, Scott Hahn "Znak Życia. 40 zwyczajów i ich korzenie biblijne")
Ksiądz Jan Twardowski w swej poezji wiele miejsca poświęca cierpieniu chorych. Podejmuje próby wskazania sensu choroby i cierpienia, poszukuje siły i mocy do ich przezwyciężenia.
O bólu
W co się ból może zmienić w gniew tupanie nogą w otwartą książkę zamkniętą powoli w modlitwę płacz prywatny bo wprost do poduszki list pisany pięć razy bez związku do rzeczy milczenie przy stole chodzenie tam i nazad dookoła prawdy dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty w to co niemożliwie - jeszcze nie ostatnie w tę samą znowu miłość kończącą się długo
pozwól więc Matko niech dalej boli
Zdjęcie z krzyża
Rozmaite zdjęcia z krzyża bywają, na przykład: zdjęcie z krzyża samotności Ktoś cię nagle odnajdzie, ugości, mówi na ty, jak w Kanie zatańczy, doda miodu, ujmie szarańczy Albo: zdjęcie z krzyża choroby Wstajesz z łoża jak Dawid młody- I już jesteś do pracy gotowy, gotów guza nabić Goliatowi
Ale są takie krzyże ogromne, gdy kochając- za innych się kona-
To z nich spada się jak grona wyborne- w Matki Bożej otwarte ramiona
Śpieszmy się
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko to co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście przychodzi jednocześnie jak patos i humor jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon żeby widzieć naprawdę zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.