Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata to ostatnia z niedziel przed Adwentem, kończy rok liturgiczny. Ten „koniec” wybrzmiewa nie tylko w eschatologicznej tematyce: przypowieści o Sądzie Ostatecznym (EWANGELIA), zapowiedzianym zresztą przez proroka Ezechiela (PIERWSZE CZYTANIE).
Bardziej zdumiewa i zachwyca mniej dostrzegalny aspekt: Liturgia Słowa uwypukla zakończenie misji Chrystusa: misji, którą On, Syn Boży, rozpoczął w chwili Wcielenia, przyjęcia ludzkiej kondycji. Misji, której punkt kulminacyjny, to śmierć i zmartwychwstanie. W powszechnym przekonaniu po wniebowstąpieniu Chrystus po prostu znika w niebiosach, choć jest obecny w sakramentach. Święty Paweł (DRUGIE CZYTANIE) opisuje ze szczegółami, jak będzie wyglądał koniec: zakończenie misji Pana.
Nazwa uroczystości koncentruje się na Jezusie Królu. Tak, potrzeba, ażeby królował. Ale Słowo Boże pospiesza z wyjaśnieniem natury tego królowania: Bóg jest pasterzem, bliskim człowiekowi, czujnym i czuwającym, który ma moc osądzić, oddzielić w nas zło od dobra.