Nie chodzi o przeznaczenie rozumiane deterministycznie, rodem z Fatal destination, w myśl którego niezależnie od naszej woli, starań, uników, nieuchronnie spotka nas coś, co jest od lat z góry zaplanowane. Chodzi o przeznaczenie, które jest konsekwencją wyboru, dobrowolnej decyzji podjęcia wezwania Jezusa. Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem.
Dzisiejsze Słowo pokazuje ludzi u progu tej decyzji: Elizeusza zaproszonego przez Eliasza (PIERWSZE CZYTANIE), młodzieńców zaproszonych przez Jezusa (EWANGELIA) oraz psalmistę, który już niejako z drogi, po podjęciu decyzji, wyśpiewuje szczęście swego przeznaczenia.
Ale widzimy również próbę oszukania tego przeznaczenia. Przyjęcia jego części, odczytania zaproszenia tylko ludzkimi oczami, zabezpieczenia przed widocznymi i niechcianymi konsekwencjami. Ci, którzy chcą oszukać przeznaczenie, którym jest Pan, nie widzą, że pójście za Nim to wyswobodzenie ku wolności (DRUGIE CZYTANIE).
W popkulturze „oszukać przeznaczenie” oznacza uniknąć nieuniknionego i przetrwać. W wierze oznacza nie chcieć zawierzyć Bogu, chodzić własnymi drogami.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski