Z dzisiejszej Liturgii Słowa wybrzmiewają dwa tematy.

Pierwszy to relacja miłości, jaka powstaje między Bogiem i człowiekiem. To, do czego przynajmniej w warstwie słownej jesteśmy przyzwyczajeni, w przeszłości zaskakiwało: Bóg był przecież niedostępnym Królem, a relacja z człowiekiem wiernopoddańcza. Już Stary Testament uczy, że Bóg kocha i chce być przez człowieka kochanym (PIERWSZE CZYTANIE, PSALM).

Drugi temat ujawnia się przede wszystkim w DRUGIM CZYTANIU oraz EWANGELII. Po decyzji pójścia za Bogiem i pierwszych chwilach nowego doświadczenia przychodzi konfrontacja. Nie do końca jest to konfrontacja z Bogiem, a z samym sobą. To raczej zetknięcie z nową rzeczywistością, weryfikacja własnych oczekiwań, wizji i marzeń, spór z własną tęsknotą oraz doświadczenie codziennego trudu.

Kto może pomóc w przezwyciężeniu kryzysu miłości? Sam Bóg. On sam przekonuje, że naprawdę jest Miłością, a droga, którą prowadzi, choć trudna, jest najlepsza.