Upominać – to niepopularne. Lepiej nie wtrącać się w czyjeś sprawy. Choć w rzeczywistości mało kto milczy. Rozmawia o tym z innymi, analizuje sprawę brata za jego plecami. Gorzej, że sam zainteresowany nic o tym nie wie.

Dzisiejsze Słowo to przypomnienie, że każdemu należy się upomnienie, prawdziwa rozmowa, w cztery oczy, w zaufaniu, walka o jego dobro i świętość. Może właśnie to jest przyczyną większego przyzwolenia na grzech? Bo nie upominamy?

Największe upomnienie płynie z pierwszego czytania. Strażnik, który w porę nie ostrzeże miasta przed niebezpieczeństwem, sam ponosi odpowiedzialność. Jeśli nie upomnimy brata, sprowadzamy niebezpieczeństwo nie tyle na niego, ile na siebie.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski