Historię każdego człowieka rozpoczynają jego narodziny. Przyzwyczajeni do takiej perspektywy słuchaliśmy o początkach życia Jezusa w noc Bożego Narodzenia opisanych przez Łukasza.
Jan tę perspektywę zmienia (EWANGELIA): historia Syna Bożego wykracza poza ramy ludzkiego życia, ba, poza ramy czasu i miejsca. Istniejący przed wiekami (DRUGIE CZYTANIE) wkroczył w ludzką historię i stał się człowiekiem. Na ziemię zstąpiła Wcielona Boża Mądrość, przyszło do nas Odwieczne Słowo Boże (PIERWSZE CZYTANIE).
Ten moment w historii, gdzie krzyżuje się niebo z ziemią, a ludzki wymiar historii spotyka się z tym pionowym, kosmicznym, boskim, pokazuje coś jeszcze: tajemnicę początku. Przecież czekając na święta, sięgamy myślą do czasów dzieciństwa, z tęsknotą wracamy do naszych początków. Szukamy korzeni. Liturgia robi to samo: w Boże Narodzenie zaprosiła nas do Betlejem, a dziś wskazuje początek wcześniejszy, prawdziwszy, gdzie Słowo ma swoje źródło: u Boga.
To jest cel naszej drogi i tęsknoty.