Wokół trzech rzeczywistości koncentruje się dzisiejsza Liturgia Słowa.
Po pierwsze, bezczynność, beztroska, brak troski. Dla bogaczy z PIERWSZEGO CZYTANIA czy EWANGELII to nie komfortowe warunki życia stały się powodem potępienia w oczach Boga, lecz fakt, iż nie zajęli się czymś, czym zająć się mieli. Dla beztroskich i dufnych była to troska o Dom Józefa, dla bezimiennego bogacza – porzucony Łazarz. Po drugiej stronie Liturgia pokazuje Tymoteusza walczącego – jak w zawodach – o wiarę i jego nauczyciela, Pawła, do tej walki go zaprawiającego.
Po drugie, czas. Czas ograniczony przez śmierć. Czas na aktywność, nie rozumianą w sposób abstrakcyjny i dowolny, ale aktywność skoncentrowaną na dokładnie tym zadaniu, które Bóg nam zdeponował.
Po trzecie, wieczna konsekwencja. To nie fikcja przypowieści, ale prawda Słowa Bożego przypomina nam, że sami, własnymi czynami, wyznaczamy sobie miejsce po śmierci, gdy skończy się czas.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski