Powtórne przyjście Pana i koniec świata to dwie strony – radosna i smutna – tej samej prawdy. To od nas zależy, która perspektywa zwycięży.
Metafora pieca (PIERWSZE CZYTANIE) nie powinna straszyć, powinna namawiać. To namowa, by inwestować w życiu w to, co nie jest słomą, co nie spłonie. Psalmista namawia, by śpiewać w obliczu Pana, który nadchodzi (PSALM). To daleka od sztucznej wesołkowatości nadzieja nadająca życiu prawdziwy sens i radość.
To, że Pan przyjdzie, jest pewne: trudniejsze jest samo czekanie. W określeniu, kiedy to nastąpi, nie pomaga ani Paweł (DRUGIE CZYTANIE), ani sam Jezus (EWANGELIA). Ważniejsze jest to, jak czekamy. Czy to sposobność do składania świadectwa?
Nie chodzi też o wyłączenie się z odpowiedzialności za codzienność w obliczu oczekiwania na dni ostatnie. Przeciwnie, perspektywa przyjścia Pana właściwie porządkuje życie, dbałość o dzień powszedni.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski