Czasem modlimy się jak psalmista: do natrętnej modlitwy wzywa zła sytuacja, mój problem albo mój niepokój. A jednak w psalmie znajdujemy coś, czego w codzienności często już brakuje: dziękczynienie i wychwalanie Boga za Jego interwencję (PSALM).
Czasem modlimy się jak Abraham: w imieniu drugiego człowieka, za kogoś, kto potrzebuje pomocy: natrętne „licytowanie się” z Bogiem Abrahama pokazało mu o wiele więcej, niż prosił: jak wielkie jest miłosierdzie Boga (PIERWSZE CZYTANIE).
Czasem chcemy się modlić wręcz profesjonalnie, zapisać się do „szkoły modlitwy”. Apostołowie pamiętali uczniów Jana, których nauczył on modlitwy. Chcieli, by i ich Mistrz tego nauczył. Zaskakuje odpowiedź Jezusa. Nauczył kilku słów prośby do Ojca. Brak w tej modlitwie wielomóstwa, poezji: zamiast kursu modlitwy, uczniowie otrzymali krótki pacierz (EWANGELIA).
Modląc się natrętnie, odkrywamy co najmniej kilka prawd: my nie jesteśmy bogami – ale On Nim jest. Dzięki modlitwie doświadczamy, że Bóg daje o wiele więcej niż prosimy.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski