Wierność powołaniu jest tematem dzisiejszej liturgii słowa. A mowa o specyficznym powołaniu: nauczaniu wiary.
Wielu pozbawiliście wiary […] nie trzymacie się moich dróg – upomina kapłanów Malachiasz (PIERWSZE CZYTANIE). Odejście od swojej powinności skutkuje tym, iż kapłani utracili znaczenie wśród ludu. Jezus nie szczędzi słów krytyki wobec faryzeuszów (EWANGELIA). Ci co prawda wciąż cieszyli się wysokim autorytetem (choć może tylko we własnych oczach), lecz Jezus dojrzał postępującą chorobę: ich słowa pouczeń nie pokrywały się z ich czynami i własnym przykładem.
Dzisiejsza liturgia nie tylko piętnuje nauczycieli, ale pokazuje też wzór: to św. Paweł (DRUGIE CZYTANIE). Zyskał Tesaloniczan, ponieważ dla nich oddał całe serce, zaangażowanie, życie.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
Dzisiaj Pan bierze w obronę najsłabszych i najbardziej narażonych na wyzysk. Przypomina nam pierwsze prawo, którym powinniśmy kierować się w życiu – Prawo Miłości.
Miłość to siła podtrzymująca nasze życie. Na niej opiera się całe Prawo i Prorocy. Przykazanie Miłości jest podobne do grawitacji utrzymującej Ziemię w przestrzeni, do mięśni podtrzymujących nasze ciało oraz do lin napinających żagle i maszt okrętu. Tak właśnie mamy kochać.
Miłość, o której dzisiaj słyszymy, to nie tylko uczucia. Ta miłość ma angażować całego człowieka, całe jego życie. Miłość zbudowana na dwóch filarach (Przykazanie Miłości) stanie się najtrwalszym mostem łączącym nas z niebem. Mostem, który wytrzyma napór wszystkiego, co niesie ludzkie życie.
To z takiej miłości Pan nas kiedyś osądzi.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
"Wielu jest bowiem powołanych, lecz mało wybranych." Wielu nazywa się "chrześcijanami" bez kroczenia drogą nawrócenia. Świadectwo chrztu, bez życia według woli Boga, nie wystarcza. Ta wypowiedź odnosi się tak samo do nas, jak odnosiła się do ludzi z czasów Jezusa.
"W żadnym wypadku nasze czasy nie są bardziej pogańskie, niż wcześniejsze. Co najwyżej istnieje zbyt mało wspólnot, w których oprócz mówienia o wierze, podejmowana jest próba życia według niej. Istotne jest to, jak dalece spotykają się ludzkie wspólnoty, skłaniają się ku sobie, by żyć jedno: ty jesteś moim bratem. Jestem dobry dla ciebie. Cieszę się z tobą. Cierpię z tobą. Ty zwracasz się także do mnie. Powierzam się temu, gdyż sam ufam. Wiem, że jesteś obecny. Wszystko inne: moje społeczne zobowiązania, moja pozycja nie odgrywa żadnej roli – twoje także nie. My obaj, nas dziesięciu, nas pięćdziesięciu, nas stu – skazani jesteśmy na siebie.
Nie czynimy tego jednak, tak po prostu. To wymaga nakładu energii i mądrości. Własna moc nie wystarcza na długo... Dlatego nie trzymamy się tylko siebie, lecz także kogoś, kogo nazywamy Bogiem. Trzymamy się Jezusa Chrystusa." (J. Schmidt)
Oddać Bogu, co boskie - to wezwanie, aby bez kalkulacji i pustej pobożności oddać własne życie w Jego ręce. Naszej wolności i godności nie będzie w stanie zagrozić wówczas żaden cezar ani żadna, choćby najbardziej opresyjna, władza.
Trzeba pozwolić Bogu stać się narzędziem w Jego ręku. Jak Cyrus, władca supermocarstwa, który nie znał Pana, a wypełniał Jego wolę.
Nasze wielkie zadanie to oddać Bogu, co boskie, a resztę bez żalu zostawić.
Wszyscy myślimy o dobrach materialnych. Nawet Jezus był kuszony wizją bogactw. Pewien młodzieniec odszedł smutny, ponieważ nie umiał się od nich uwolnić. Pan stworzył nas na swój obraz i podobieństwo, czyj zatem wizerunek powinniśmy mieć na swoich denarach?
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski
Obraz winnicy jest przebogaty. Po pierwsze, pokazuje, że świat, całe stworzenie jest oddane w ręce człowieka jak winnica w ręce rolników. Wszystko dostaliśmy gotowe od Boga, najlepsze, zadbane, dopieszczone. I gdy Bóg czekał tylko na owoce, zawiedliśmy.
Spustoszona winnica jest obrazem kary Bożej. Choć unikamy myśli o tym, że Bóg karze, pewnych prawd z Biblii nie wyjmiemy. Bóg pustoszy winnicę (Pierwsze czytanie) albo zaprasza do pracy w niej innych, gdy ci pierwsi zawiedli (Ewangelia).
Ale to nie znaczy, że Bóg jest Wielkim Pracodawcą, który domaga się efektów i wykonania zleconych zadań. Pieśń o winnicy nie mówi o zerwanej umowie o pracę, lecz jest pieśnią miłości Boga do Jego ludu. Boga, który został zdradzony.
Nic nie może być większą karą dla człowieka niż to, że zlekceważy miłość.
Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski