Dwóch autorów cyklu zaproponowało dwa różne tytuły.

Pierwsza propozycja brzmiała: „Gruba kreska”. Decyzja o nawróceniu chroni człowieka przed odpowiedzialnością za wcześniejsze czyny, „błędy młodości”. Choć pewne skutki pozostaną na zawsze, choć trzeba dźwigać konsekwencje swych czynów, przeszłość zostaje odcięta grubą kreską. Bezbożny może odstąpić od bezbożności, syn, który odmówił ojcu, może zmienić decyzję.

Druga propozycja brzmiała: „Bez immunitetu”. To inna strona tej samej prawdy: o zbawieniu nie decyduje formalna przynależność do Izraela czy Kościoła. Sprawiedliwy, który odstępuje od sprawiedliwości, odpowiada za popełniony grzech: nie chroni go immunitet Przymierza. Syn, który powiedział najpierw „tak, Panie”, nie samą deklaracją odpowiedział na apel ojca. Liczy się pełnienie woli Bożej.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Człowiek, znalazłszy się w trudnej sytuacji, bywa przeświadczony: Bóg mnie opuścił. Nie rozumie myśli Pana. Postawę Boga interpretuje po swojemu, po ludzku. Według tej ludzkiej logiki robotnicy „ostatniej godziny” powinni byli otrzymać minimum, a pozostali więcej. Wobec tego Pan okazuje się niesprawiedliwy.

Tymczasem Bóg nagradza zawsze, dając wszystko, ponieważ nie potrafi dać mniej. Łatwiej zrozumie tę dobroć i logikę Pana robotnik „ostatniej godziny”. Niestety, robotnicy pierwszej godziny mogą poczuć się niesprawiedliwie potraktowani i posądzać Boga o zło.

Szukajcie Pana. To jedyny sposób, by nasze myśli zbliżyły się do zamysłu Boga i poznały Jego sprawiedliwość i dobroć. Człowiek szukający Pana szybko odkryje coś jeszcze bardziej fundamentalnego i zaskakującego: że to Bóg pierwszy go szukał.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Upominać – to niepopularne. Lepiej nie wtrącać się w czyjeś sprawy. Choć w rzeczywistości mało kto milczy. Rozmawia o tym z innymi, analizuje sprawę brata za jego plecami. Gorzej, że sam zainteresowany nic o tym nie wie.

Dzisiejsze Słowo to przypomnienie, że każdemu należy się upomnienie, prawdziwa rozmowa, w cztery oczy, w zaufaniu, walka o jego dobro i świętość. Może właśnie to jest przyczyną większego przyzwolenia na grzech? Bo nie upominamy?

Największe upomnienie płynie z pierwszego czytania. Strażnik, który w porę nie ostrzeże miasta przed niebezpieczeństwem, sam ponosi odpowiedzialność. Jeśli nie upomnimy brata, sprowadzamy niebezpieczeństwo nie tyle na niego, ile na siebie.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Istnieją granice Bożego miłosierdzia, choć nie tam, gdzie je sobie często wyobrażamy.

Ile razy Bóg potrafi przebaczyć człowiekowi grzech? Raz, dwa, siedem? W takim schemacie „zbrodni” i „kary” człowiek jest bez szans.

Ale nie w logice liczb i wagi grzechów leży granica przebaczenia. Dłużnikowi, który zdał sobie sprawę z błędu i braku możliwości naprawienia krzywd, Bóg po prostu daruje dług (Ewangelia). Obok słów „zbrodnia” i „kara” pojawia się jeszcze jedno, kluczowe: „przebaczenie”. Jednak to nie tylko Boże oddłużenie, ale zadanie serca: człowiek też ma przebaczać drugiemu.

A co robi dłużnik? Tworzy obraz Boga przebaczającego zawsze i wszystko, bo przecież od tego Bóg jest. Przy czym swego serca dłużnik nie zmienia.

To nie błąd. To zbrodnia. To jest prawdziwa zbrodnia i kara, i piekło. Zamknięcie serca na przebaczenie drugiemu pozbawia Bożego przebaczenia. Istnieją granice Bożego miłosierdzia.

Zatem – ile razy masz przebaczyć?…

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Z dzisiejszej Liturgii Słowa wybrzmiewają dwa tematy.

Pierwszy to relacja miłości, jaka powstaje między Bogiem i człowiekiem. To, do czego przynajmniej w warstwie słownej jesteśmy przyzwyczajeni, w przeszłości zaskakiwało: Bóg był przecież niedostępnym Królem, a relacja z człowiekiem wiernopoddańcza. Już Stary Testament uczy, że Bóg kocha i chce być przez człowieka kochanym (PIERWSZE CZYTANIE, PSALM).

Drugi temat ujawnia się przede wszystkim w DRUGIM CZYTANIU oraz EWANGELII. Po decyzji pójścia za Bogiem i pierwszych chwilach nowego doświadczenia przychodzi konfrontacja. Nie do końca jest to konfrontacja z Bogiem, a z samym sobą. To raczej zetknięcie z nową rzeczywistością, weryfikacja własnych oczekiwań, wizji i marzeń, spór z własną tęsknotą oraz doświadczenie codziennego trudu.

Kto może pomóc w przezwyciężeniu kryzysu miłości? Sam Bóg. On sam przekonuje, że naprawdę jest Miłością, a droga, którą prowadzi, choć trudna, jest najlepsza.