Oto realia wiary rodzącego się Kościoła aż po nasze czasy: Nie będą widzieli Pana. I w takich realiach został postawiony na osiem dni – jako jedyny z apostołów – Tomasz.

W dzisiejszej liturgii słowa kluczowy jest drugi akapit Ewangelii. Jak każdy z nas, Tomasz nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus i wie, że tamci widzieli Pana, a on nie. Jak wielu z nas wątpi: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ, [...] nie uwierzę.

W trzecim akapicie, po ośmiu dniach, Tomasz znów przestaje być naszym bliźniakiem. Wraca do grona apostołów. Ujrzał Zmartwychwstałego. Szczęściarz? Nie do końca. Przecież Szczęśliwi, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Kościół to wspólnota ludzi oczekujących ósmego dnia: ujrzenia Pana.

 Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowal

Nikt nie widział zmartwychwstania. Nie opisuje tego momentu żadna z Ewangelii. To istotne: Ewangelia nie jest rekonstrukcją wydarzeń, ale zbiorem świadectw. Wydarzenie zmartwychwstania nie zostało oddane wyobraźni autorów, którzy ostatecznie mogliby wymyślić wizję zmartwychwstającego Jezusa. Zmartwychwstanie jest oparte na świadectwach.

Święty Jan zobaczył pusty grób, przypomniał sobie zapowiedzi Starego Testamentu i samego Jezusa i zrozumiał, co się stało (EWANGELIA). Piotr w domu Korneliusza mówi: Bóg pozwolił Mu ukazać się [...] nam, [...] jedliśmy z Nim i piliśmy po Jego zmartwychwstaniu (PIERWSZE CZYTANIE).

Ale przeogromnym świadectwem zmartwychwstania jest też obecny rok i istniejący w nas, wierzących, Kościół. Wciąż żywa wspólnota, której istnienie nie miałoby sensu, gdyby nie zmartwychwstanie Jezusa. Kościół jest niczym innym, jak żywą realizacją orędzia zmartwychwstania i apelu Pawła: Dążcie do tego, co w górze. Kościół wciąż biegnie do grobu, zdumiewając się, iż jest on pusty.

Zmartwychwstanie. Nieopisane wydarzenie będące triumfem Jezusa i rewolucją, która odmieniła ludzkość.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Ewangelista Marek prowadzi narrację z perspektywy Jezusa, gdy pisze: W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Usłyszał głos Ojca, że Go kocha. To potwierdzenie umocniło Go na początek misji.

A ta misja, dzieła, które czynił Jezus, słowa, którymi nauczał – wypełniały proroctwa. Jezus potwierdzał prawdziwość proroctwa pieśni Sługi Jahwe, które to z kolegi uwiarygadniają Jego misję..

Religia, Bóg, sakramenty, wśród nich sakrament Chrztu – to nie kwestia wierzenia w to, czego nie wiadomo na pewno, religia to nie tylko kwestia przynależności do grupy podzielającej tą samą wiarę. Bez względu na to, kto kim jest, Bóg kocha. Wiara to potwierdzenie miłości. Usłysz je

Na czym polegała operacja, którą musiał przeprowadzić Bóg?

Przygotował nowe, niezwykłe objawienie swojego miłosierdzia. Zaplanował, że będzie tak poruszające, iż przemieni ludzkie serca, przepali je swoim żarem. Jezus pokazuje, że poddaje się tej operacji – mimo że Jego dusza doznała lęku, to stawił się na tę godzinę. Został nad ziemię wywyższony, by i nas przyciągnąć do siebie.

Operacja metodą miłosierdzia zakładała, by Jezus – ziarno najlepsze z najlepszych, obumarło, aby przynieść w nas plon obfity. Tylko najlepszy lekarz świata był w stanie taką transplantację przeprowadzić.

Właśnie jesteśmy świadkami operacji przeprowadzanej na naszych otwartych sercach. Operacji „Nowe Przymierze”.

Jutro Niedziela; Ks. Przemysław Śliwiński, Ks. Marcin Kowalski

Historię każdego człowieka rozpoczynają jego narodziny. Przyzwyczajeni do takiej perspektywy słuchaliśmy o początkach życia Jezusa w noc Bożego Narodzenia opisanych przez Łukasza.

Jan tę perspektywę zmienia (EWANGELIA): historia Syna Bożego wykracza poza ramy ludzkiego życia, ba, poza ramy czasu i miejsca. Istniejący przed wiekami (DRUGIE CZYTANIE) wkroczył w ludzką historię i stał się człowiekiem. Na ziemię zstąpiła Wcielona Boża Mądrość, przyszło do nas Odwieczne Słowo Boże (PIERWSZE CZYTANIE).

Ten moment w historii, gdzie krzyżuje się niebo z ziemią, a ludzki wymiar historii spotyka się z tym pionowym, kosmicznym, boskim, pokazuje coś jeszcze: tajemnicę początku. Przecież czekając na święta, sięgamy myślą do czasów dzieciństwa, z tęsknotą wracamy do naszych początków. Szukamy korzeni. Liturgia robi to samo: w Boże Narodzenie zaprosiła nas do Betlejem, a dziś wskazuje początek wcześniejszy, prawdziwszy, gdzie Słowo ma swoje źródło: u Boga.

To jest cel naszej drogi i tęsknoty.