Mamy w sobie często pragnienie Dawida – wybudować Panu dom (PIERWSZE CZYTANIE). Stawiać piękne świątynie, zorganizować sobie dzień w taki sposób, by była tam przestrzeń dla Pana. Zaskakuje w dzisiejszej Liturgii Słowa, że Bóg zatrzymuje realizację tego dobrego pragnienia Dawida.
Bo chce, aby najpierw Dawid doświadczył, że to Bóg buduje mu dom. Liturgia Słowa pokazuje następnie, jak Bóg z rozmachem realizuje dane słowo, uciekając daleko w przyszłość, już wtedy zapowiadając to, co wydarzy się kilkaset lat później – narodzenie Jezusa.
Mamy w sobie pragnienie Dawida – wybudować Panu dom. Pozwólmy jednak na realizację Bożego marzenia: to Bóg chce wybudować nam dom. W tym świetle spójrzmy na zbliżającą się uroczystość Narodzenia Pańskiego, gdy Słowo stało się Ciałem i rozbiło namiot między nami. Namiot, nie dom, ponieważ Bóg najpierw chce nam zbudować dom: utwierdzić nas (DRUGIE CZYTANIE), dać wszystko, co jest nam potrzebne.
Miałby z czego Izajasz czerpać w budowaniu swojej metafory, gdyby widział plan inwestycji drogowych i budowlanych i był na miejscu budowy którejś z autostrad. Przekonuje przecież, że w przygotowaniu na przyjście Pana nie chodzi o rutynowe adwentowe postanowienie poprawy, ale raczej o życiową kosztowną inwestycję, globalną komunikacyjną przebudowę relacji z Bogiem, w wyniku której powstanie cała sieć dróg, trakcji, lotnisk i autostrad.
Sposób, w jaki św. Marek wprowadza na scenę historii Jezusa Chrystusa, jest równie spektakularny: przywołuje słowa Przygotujcie drogę Panu, apel Izajasza, tak jakby tamto wołanie na sześć wieków zatrzymał czas w oczekiwaniu na realizację. To, co dla autorów powieści science-fiction, gdzie tak łatwo można zatrzymać czas, by potem znów go uruchomić, jest w istocie fikcją, dla Marka – jest Bożą rzeczywistością. Bóg-Jezus rzeczywiście przychodzi, czas nadziei zaczyna znów płynąć.
A fragment listu św. Piotra? Choć zawarty zaledwie w jednym zdaniu opis końca świata, gdzie wszystko: gwiazdy, wszystkie pierwiastki i elementy tworzące materię, a także reguły nim rządzące, przestaje istnieć, przewyższa spektakularnie niejeden katastroficzny film, nie on jest kluczowy: o wiele bardziej wymowny i pokrzepiający jest portret cierpliwego Boga. Zwleka, to znaczy panuje nad światem, czasem i życiem każdego z nas, by w odpowiedniej chwili miłosierdzia zamknąć historię, a nas ocalić dla nowego nieba i nowej ziemi.
Adwentowa inwestycja: budujemy autostradę do nieba.
Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata to ostatnia z niedziel przed Adwentem, kończy rok liturgiczny. Ten „koniec” wybrzmiewa nie tylko w eschatologicznej tematyce: przypowieści o Sądzie Ostatecznym (EWANGELIA), zapowiedzianym zresztą przez proroka Ezechiela (PIERWSZE CZYTANIE).
Bardziej zdumiewa i zachwyca mniej dostrzegalny aspekt: Liturgia Słowa uwypukla zakończenie misji Chrystusa: misji, którą On, Syn Boży, rozpoczął w chwili Wcielenia, przyjęcia ludzkiej kondycji. Misji, której punkt kulminacyjny, to śmierć i zmartwychwstanie. W powszechnym przekonaniu po wniebowstąpieniu Chrystus po prostu znika w niebiosach, choć jest obecny w sakramentach. Święty Paweł (DRUGIE CZYTANIE) opisuje ze szczegółami, jak będzie wyglądał koniec: zakończenie misji Pana.
Nazwa uroczystości koncentruje się na Jezusie Królu. Tak, potrzeba, ażeby królował. Ale Słowo Boże pospiesza z wyjaśnieniem natury tego królowania: Bóg jest pasterzem, bliskim człowiekowi, czujnym i czuwającym, który ma moc osądzić, oddzielić w nas zło od dobra.
Na szczególną uwagę w dzisiejszej Liturgii Słowa zasługują trzy elementy.
Po pierwsze: rozjazd. Czy to Bóg jest w podróży (EWANGELIA), czy to my błądzimy z dala od Jego dróg (PIERWSZE CZYTANIE) – tak czy inaczej między Bogiem a człowiekiem powstał dystans. Coś niedobrego się stało na gruncie relacji człowieka z Bogiem. Spowodował to grzech, złamaliśmy dane Bogu słowo.
Po drugie: relacja. Pomimo dzielącego dystansu człowiek może się cieszyć relacją z Bogiem. Izajasz Boga nazywa słowem niespodziewanym: to nasz krewny, Ojciec.
W końcu po trzecie i najważniejsze: chociaż nastąpiło rozstanie i trwa biblijna noc (EWANGELIA), Pan zapowiada powrót, ponowne spotkanie.
Dzisiaj Pan bierze w obronę najsłabszych i najbardziej narażonych na wyzysk. Przypomina nam pierwsze prawo, którym powinniśmy kierować się w życiu – Prawo Miłości.
Miłość to siła podtrzymująca nasze życie. Na niej opiera się całe Prawo i Prorocy. Przykazanie Miłości jest podobne do grawitacji utrzymującej Ziemię w przestrzeni, do mięśni podtrzymujących nasze ciało oraz do lin napinających żagle i maszt okrętu. Tak właśnie mamy kochać.
Miłość, o której dzisiaj słyszymy, to nie tylko uczucia. Ta miłość ma angażować całego człowieka, całe jego życie. Miłość zbudowana na dwóch filarach (Przykazanie Miłości) stanie się najtrwalszym mostem łączącym nas z niebem. Mostem, który wytrzyma napór wszystkiego, co niesie ludzkie życie.
To z takiej miłości Pan nas kiedyś osądzi.